Początek cz.2
Nowe konto - nowe życie i nowa szansa na osiągnięcie czegoś w Lidze. Szkoda że kolejne konto okazało się rozczarowaniem po placement'ach, przegranych przez grupę graczy zwanych SMURFAMI. Jak się okazuje po 4 sezonach, matchmaking jest chyba zaprojektowany by zagwarantować mi jak największe wyzwanie - niesienie drużyny na plecach nie ważne co się dzieje. Był jeszcze wtedy sezon 3 co oznaczało brak "łatwych" pick'ów, dobierania według pozycji, autofill'i itd. Była to era wojen w Champ Select'cie, robienia ludziom na złość i ogólnej toksyczności. Oczywiście ciężko było grać 1 vs 9, a dostanie smurfa do swojej drużyny graniczyło z cudem. Jednak czasami przy pomocy tzw. OverPower pick'ów udawało mi się ugrać przynajmniej połowę meczy. Rezultat oczywisty - silver.
Walka się jeszcze nie skończyła, dam radę wejść wyżej! Potrzebuję tylko trochę wiary w siebie i szczęścia w Champ Select'cie. Niestety moja walka toczyła się według niżej wymienionego schematu...
Każdemu chyba zdarzył się taki scenariusz:
Walka się jeszcze nie skończyła, dam radę wejść wyżej! Potrzebuję tylko trochę wiary w siebie i szczęścia w Champ Select'cie. Niestety moja walka toczyła się według niżej wymienionego schematu...
Każdemu chyba zdarzył się taki scenariusz:
- Wejdź do Champ Select'u
- Od razu zastań czat zaspamowany od "mid" "top" "adc" "jungle" i sprzeczek, że X pierwszy napisał "mid", a Y udowadnia mu że jednak to on był pierwszy
- Masz pecha - przez twój wolny komputerek musisz iść support, mimo że nie masz pojęcia o prawidłowym stawianiu wizji, a jedyne support champ'y w twoim pool'u to Alistar i Taric. No cóż - bywa, może tym razem ktoś inny poniesie drużynę do zwycięstwa
- Bany przebiegają tak jak nakazuje brązowa meta. Fizz, Malphite, Amumu i inne pick'i, z którymi gracze mają największe problemy
- Następuje nagły zwrot akcji. Przez 15 kolejnych minut będziesz wychodził i wchodził do CS przez graczy, których jedyną reakcją na zbanowanie ich wymarzonego pick'u jest dodge
- Wow, po kolejnym burzliwym wyborze bohaterów w końcu jesteś w grze. Wszystko idzie dobrze, do czasu oddania pierwszego zabójstwa drużynie przeciwnej przez twojego leśnika. "OMG NOOB GG FF 20" wykrzyczane przez sojuszniczego mid-lanera daje przeciwnikom przewagę psychologiczną
- Teraz już idzie jak po maśle. Wynik 2 do 30, każdy obwinia każdego, znajdując coraz to lepsze wymówki dlaczego akurat to on dobrze zagrał tylko drużyna zła
- Po zakończeniu meczu z wiadomym wynikiem reportujesz wszystkich za trollowanie i feed
Tak wyglądał, wygląda i będzie wyglądać matchmaking w Lidze Legend (z pominięciem lub modyfikacją niektórych punktów).
Czas płynął, a ja zaliczałem wzloty i upadki w rankingu "serwera wikingów". Konto służyło mi przez 3 sezony; s3 zakończyłem w srebrze, tak jak s4. Sezon 5 za to, wyjątkowo zakończyłem w BRĄZIE 1. No cóż... MMR mam fatalne, a nick średnio mi odpowiada (nie stać mnie było na zmianę nicku). Rozwiązaniem jest kolejne konto...
Komentarze
Prześlij komentarz